Brak wyników

Narzędzia mindfulness w praktyce

16 kwietnia 2019

NR 2 (Kwiecień 2019)

Uważny lekarz – uważny pacjent

426

Znaczenie uważności, całkowitego otwarcia na pacjenta jest nie do przecenienia w praktyce lekarskiej. Medytacja z intencją uważności zmienia życie, jego jakość, ale i postrzeganie w sposób diametralny, rzecz jasna wtedy, gdy medytujący ową medytacją się niejako staje. Szybko można odkryć, jak bardzo bycie uważnym wpływa na jakość relacji pacjent – lekarz.

Uważny lekarz przede wszystkim słyszy to, co jest do niego mówione, a tym samym kolejne zadane pacjentowi pytanie jest trafne i przybliża do postawienia diagnozy. Uważność słuchania jako komponent uważności jako takiej jest podstawowym, ale nie jedynym warunkiem dobrej komunikacji między lekarzem a pacjentem. Z uważności wynika bowiem lepsza świadomość możliwości dokonywania wyborów, a więc wolność. Wybór należny człowiekowi nie może zostać zabrany pacjentowi tylko z racji jego choroby, a on nie może zostać zniewolony tzw. wyższą koniecznością, ­tutaj – koniecznością leczenia. Trzeba jednak pamiętać, że samoświadomość i wiedza ogólna społeczeństwa pozostawiają wiele do życzenia, a pacjenci często nie chcą ani konfrontować się z informacją o sobie, ani brać udziału w podejmowaniu decyzji terapeutycznych. Uważność i współczucie nakierowane na pacjentów pozwalają jednak szanować ich granice, a jednocześnie lepiej słuchać i wychwytywać niedopowiedzenia wynikające także z nieumiejętności doprecyzowania. 

Bycie uważnym w procesie diagnostyki i terapii ciężko chorych polega na byciu nierozproszonym, na ześrodkowaniu uwagi na chorym. Ta skupiona uwaga nie musi trwać długo, ale musi być wyłączna. Owa wyłączność pogłębia uwrażliwienie na drugiego człowieka, pacjenta, pozwala bez reszty go zauważyć, tylko jego – w danym czasie. Jest to szalenie ważne, ponieważ zmniejsza ryzyko przeoczenia czegoś istotnego, a tym samym zastosowania odpowiednich procedur. Zwłaszcza w kontekście procedur, które jeśli traktować je bezprzedmiotowo, zakryją człowieka. Gdy jest się uważnym lekarzem, można kontekst „procedury” poszerzyć. 

Uważność procedur

Wyłączność uwagi poświęconej pacjentowi kłóci się z obiegowym stwierdzeniem: „Mam podzielną uwagę”. Zresztą mija się ono z prawdą. Jeśli chce się prawdziwie wysłuchać, zainteresować, to uwaga musi być niepodzielna. Wypisywanie czy raczej wystukiwanie recept, jednoczesna rozmowa z pielęgniarką, przeliczanie punktów NFZ-owskich i dogłębne poznanie historii choroby pacjenta – wszystko w tym samym czasie – jest niemożliwe, jeśli chce się poświęcić uwagę każdej sprawie. Właśnie praktykowanie uważności stworzyło zaporę wobec tej podzielności. Właśnie uważność, właśnie ona, pozbawia umiejętności i chęci działania na wielu frontach w tym samym czasie. I jestem wdzięczna zaporze, bo działanie moje – i wobec pacjentów, i poza­-zawodowe – jest skuteczniejsze, szybsze, efektywniejsze. Wbrew pozorom wybór: jeden podmiot = sto procent uwagi pozwala zaoszczędzić czas, nie cofać się w pytaniach i analizach, szybciej wyciągać wnioski, z większą jasnością dostrzec rozwiązanie. A więc – korzyść nie tylko dla pacjenta, ale i lekarza. 

Uważność – zwracanie uwagi na to, co ważne

Odrębną umiejętnością wynikającą z praktykowania uważności jest zdolność odsiewania ziarna od plew, tego, co ważne, od szumu informacyjnego. Gdy jest się uważnym, można lepiej pokierować rozmową, naprowadzić na właściwy tor, nie gubiąc się razem z pacjentem w gąszczu faktów nieistotny...

Przypisy